Niedziela, 24.09.2017, 267 dzień roku

Porównywarka kredytów i pożyczek

Kliknij na interesujący Cię produkt

Jak zwiększyć szansę na otrzymanie kredytu gotówkowego?

Kredyty gotówkowe

Kredyty gotówkowe są wciąż mocno, medialne forsowane. Reklamy promujące „szybkie kredyty” czy „kredyty na dowód” roztaczają przed nami kuszącą wizję błyskawicznego dostępu do (często sporej) gotówki. Sęk w tym, że boom na kredyty przyznawane w 5 minut skończył się wtedy, kiedy do głosu doszedł globalny kryzys finansowy. Tak naprawdę, krach z 2007 roku najmocniej dotknął rynek usług bankowych, a niestabilność pieniądza przełożyła się znacząco na stworzenie bardziej rygorystycznych warunków przyznawania kredytów – także tych gotówkowych.

Panie doktorze, pani mecenas!

Ze statystycznego punktu widzenia, promowane kredyty w 5 minut to reklamowa mrzonka. Albo – semantyczne nieporozumienie. Musimy zdać sobie sprawę z faktu, że nie ma banku, który udziela kredytów w oparciu o niepodpartą żadnymi dowodami deklarację składaną przez zainteresowanego pozyskaniem szybkiej gotówki klienta. Proces ubiegania się o kredyt jest zawsze długi i zawiły, a przedstawienie analitykowi dowodu osobistego to jedynie początek drogi do uzyskania pieniędzy. Sprawdzanie historii kredytowej, określanie wysokości kredytu czy składanie deklaracji na temat zatrudnienia – to część z etapów, które obowiązkowo przejść musi każda osoba starająca się o taką pożyczkę. Mimo wszystko, wśród potencjalnych kredytobiorców wskazać można na grupę klientów, którzy są przez banki traktowani ulgowo.

O kogo chodzi? O przedstawicieli zawodów „społecznego zaufania”, czyli o lekarzy, prawników czy weterynarzy – osoby, których umiejętności są zawsze wysoko cenione i dobrze wynagradzane oraz których pozycja zawodowa jest (nawet w obliczu widma kolejnego kryzysu) stabilna i niezagrożona zwolnieniami czy bezrobociem. W przypadku sędziów czy stomatologów procedury przyznawania kredytu bankowego są mocno uproszczone i nierzadko sprowadzają się jedynie do przedłożenia dokumentu uprawniającego do wykonywania pożądanego, prestiżowego zawodu.

Pewnymi kredytobiorcami nie są jednak jedynie notariusze, farmaceuci czy dentyści, ale i architekci, biegli rewidenci, tłumacze przysięgli, doradcy podatkowi, rzeczoznawcy, urbaniści czy komornicy. Na dodatkowe „ulgi” liczyć też mogą taksówkarze, wulkanizatorzy czy kosmetyczki – a więc osoby prowadzące działalność gospodarczą i rozliczające się z fiskusem na podstawie karty podatkowej.

Po studiach, na etacie i w bezdzietnym związku małżeńskim

Mając na uwadze fakt, że analitycy bankowi „po macoszemu” traktują przedstawicieli prestiżowych zawodów wypadałoby powiedzieć, że aby skutecznie i bez większych przeszkód starać się o kredyt gotówkowy należałoby zostać lekarzem lub adwokatem. Cóż, powyższe stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe. Z drugiej strony – lwia część z osób starających się o kredyt gotówkowy z takiej rady nie jest (z przyczyn oczywistych) w stanie skorzystać. Pocieszające jest jednak to, że każdy z nas może poczynić pewne kroki, aby zwiększyć swoją zdolność kredytową. Żeby tak się stało dobrze jest jednak określić, kto – oprócz wspomnianych lekarzy czy radców prawnych – nie powinien mieć problemów z zaciągnięciem takiej pożyczki.

Przede wszystkim wyjaśnić należy, w jaki sposób (przynajmniej w teorii) określana jest zdolność kredytowa. Większość banków – na etapie oceny wniosku kredytowego – stosuje prosty schemat obliczeniowy i od dochodów netto odejmuje sumę wszystkich, stałych wydatków (takich jak rachunki, raty dotychczasowych kredytów, alimenty czy koszt utrzymania samochodu). Kolejny etap weryfikacji to ocena, czy otrzymane w takim równaniu środki wystarczą na opłacenie raty wnioskowanego kredytu. W przypadku, gdy wspomniana rata nie przekroczy połowy wolnych przychodów miesięcznych – szanse na to, że nasz wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie optymistycznie wzrastają.

Ta prosta kalkulacja to oczywiście część złożonego procesu weryfikacji wniosku. Banki, chociaż niechętnie się do tego przyznają, na etapie analizy profilu potencjalnego kredytobiorcy biorą pod uwagę takie czynniki jak historia kredytowa, wykształcenie (im wyższe, tym lepsze), stan cywilny, status zawodowy, regularność dochodów (premiowane są – oczywiście – osoby pracujące w oparciu o stałe umowy) czy ilość osób w gospodarstwie domowym (w tym osób będących na naszym utrzymaniu).

Tricki sprytnego kredytobiorcy

Po studiach, w związku małżeńskim, ale bez dzieci. Zatrudniony w poważnej, dużej firmie na dobrze płatnym etacie i wszystkie, zaszłe zobowiązania spłacający w sposób terminowy – tak, bardzo precyzyjnie kreśli się rysopis idealnego (z punktu widzenia banku, rzecz jasna) kredytobiorcy. Niestety, tak jak niewielu z nas może się przebranżowić i (akurat wtedy, kiedy staramy się o kredyt gotówkowy) zostać lekarzem czy prawnikiem, tak i  nie każdy z potencjalnych klientów banku potrafi pochwalić się tak nienagannym dossier. W przypadku, gdy nie mamy wyższego wykształcenia lub pracujemy na tymczasowym (na przykład rocznym) kontrakcie – warto jest zastosować kilka sprawdzonych tricków, które pomogą nam w uzyskaniu kredytu.

Przede wszystkim dobrze jest – w pierwszej kolejności – złożyć wniosek kredytowy w banku, w którym posiadamy rachunek rozliczeniowy (ten, na który wpływają nasze wypłaty). Jeśli współpraca z bankiem układała się do tej pory dobrze – nasz wniosek powinien zostać rozpatrzony w podobny sposób.

Warto także zrezygnować ze wszystkich (czy to aktywnie wykorzystywanych, czy „po prostu” posiadanych) kart kredytowych i zamknąć wszystkie linie debetowe. Dane o kartach i debetach trafiają do owianego złą sławą BIK – czyli do Biura Informacji Kredytowej, a więc rejestru w którym (w pierwszej kolejności) sprawdzana jest wiarygodność osoby zainteresowanej kredytem. Dlaczego należy pozbyć się kart i debetów? Cóż, informacja o tym, że takowe jeszcze niedawno posiadaliśmy potraktowana zostanie zapewne in plus – skoro jeden bank nam zaufał, pozytywnie zweryfikował i zaoferował „kredytówkę” oznaczać to musi, że jesteśmy wiarygodni. Z drugiej jednak strony, posiadanie aktywnej linii kredytowej negatywnie wpływa na popełniany przez analityka bilans (zarobki – wydatki = wolne przychody miesięczne), a  więc obniża naszą zdolność kredytową.

W podobny sposób na ocenę naszej wiarygodności wpłyną inne, niespłacone  jeszcze zobowiązania. Dlatego, jeśli chcemy efektywnie starać się o kredyt gotówkowy, ale wciąż spłacamy pożyczkę na zakup lodówki – dobrze jest albo spłacić pozostałe długi, albo wydłużyć czas ich kredytowania tak, aby wysokość miesięcznych rat należnych za zakup sprzętu AGD zmniejszyła się.

Jeśli pracujemy w oparciu o stałą umowę, a po etatowych godzinach dorabiamy do pensji – zadbajmy o to, żeby informacja o dodatkowych zarobkach znalazła się we wniosku, a same „ekstra” środki gromadźmy na głównym rachunku.

Ponadto, jeśli staramy się o pierwszy kredyt gotówkowy – zwłaszcza, jeśli ma to być kredyt opiewający na dużą kwotę – przed złożeniem wniosku kupmy na raty na przykład drobny sprzęt grający. Z uzyskaniem (i późniejszą spłatą) pożyczki na kosztujący 300 zł odtwarzacz MP3 nie będziemy mieli raczej żadnego problemu. Jeśli spłata takiego zakupu (rozłożona na na przykład 12 rat po 25 zł) nie zajmie nam roku, a cztery miesiące – stworzymy sobie profil kredytobiorcy odpowiedzialnego, sumiennego i sprawnie spłacającego zadłużenie, a przez to (w oczach banku) atrakcyjnego na tyle, aby przyznać mu kredyt gotówkowy na 3000 zł.

©2013 SprawdzoneKredyty.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu i polityki prywatności.

TA STRONA UŻYWA COOKIES

Informujemy, iż serwis internetowy www.sprawdzonekredyty.pl używa plików cookies. Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących plików cookies i rezygnacji z możliwości ich stosowania w swojej przegladarce internetowej. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w Polityce Prywatności

AKCEPTUJĘ      zamknij okno

FORUM
facebook